dla nieobecnych poetów…

 

tak cudnie się Was czytało,

że szkoda było wchodzić w dialog…

Z Jej wierszy zapach róży

Jego tęsknota falą z podroży…

Czy  popłyniecie mleczną drogą

gdzie Miłość celem jest podróży?

Spleciecie swoje wiersze w ogrodzie

gdzie słowo płatkiem róży?

 

 

 

Reklamy

Uroczy towarzysz natury…

Gdy wstajesz słońce zagląda przez rzęsy

W tęczówkach jesień się śmieje

A po policzkach światło wędruje

By rzucić cień wielkiej góry…

Gdy zaśniesz zwiedza Cię blask księżyca

Delikatnie po skórze się snuje

Nie mogąc przejrzeć się w Twych źrenicach

Na ustach znak swój  maluje…

 

Taki blask…

Tam gdzie Kozy kują

Przekraczając granice

Podczas jednego z naszych letnich wypadów, postanowiliśmy wraz z moimi przyjaciółmi zagłębić się w świecie bajek, baśni i podań ludowych. W tym celu zdaliśmy się na inspirację zawartą w jednej z książek Kornela Makuszyńskiego. I nie mówię tu o „Dwóch takich co ukradli księżyc”, takich aspiracji nie mamy, tylko o pewnym polskim podróżniku urodzonym w 1933 roku, którego poznać można po brodzie i rogach.

View original post 1 027 słów więcej